Syntetyczny opis wydarzeń politycznych w Rumunii po 1989 r., wzbogacony o przedstawienie wybranych zagadnień gospodarczych i społeczno-kulturowych. Autorzy - młodzi politolodzy z Polski i Rumunii - do
Witajcie kochani 珞 Troche mnie tu nie było a konkretnie 2 tygodnie o rany mialam sobie zrobic kilka dni przerwy na ogarnięcie się z nową sytuacją czyli
(admin) Szanowni i Kochani, dzisiejszy wieczór to pierwsze "zastępstwo" Artur Andrus.Z pewnością będą to niesamowite chwile. Znak to też widoczny, że do spotkania "radiowego" z AP coraz bliżej.
KOMUNIE ŚWIĘTE BEZ DZIĘKCZYNIENIA O. REGINALD GARRIGOU-LAGRANGE OP "Si scires donum Dei" "Gdybyś znała dar Boży!" Kilka dusz wewnętrznych wyraziło nam smutek, jakiego doznają, widząc, że w niektórych
193 views, 0 likes, 4 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Portento: Dzień dobry Kochani! Ślubny sezon zbliża się wielkimi krokami i
Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. Możemy przystępować do Komunii także wówczas, gdy ciążą nam na sumieniu zwykłe, powszednie „lekkie” grzechy. Mało tego! Eucharystia gładzi te Ewangelii Jezus mówi bardzo wyraźnie: Jeśli nie będziecie spożywali mojego Ciała, nie będziecie mieli życia w sobie (Jan 6,53). To nie jest żadna przenośnia. Tu idzie o życie! Sami, nawet największym wysiłkiem, nie urodzimy w sobie życia Bożego. Jedyny sposób to przyjąć je od Niego, karmiąc się Jego Ciałem. Dlaczego więc tak często rezygnujemy z Komunii?Czytaj także:Opuściłem niedzielną mszę. Muszę od razu iść do spowiedzi?Dwie osoby do KomuniiLiturgia chrzcielna dwojga dzieci. W kościele rodzina, znajomi, coś koło trzydziestu osób. Chrzest jest poza mszą, ale z możliwością przyjęcia Komunii Świętej. Wyjmuję Ciało Pańskie z tabernakulum, schodzę przed ołtarz i czekam. Podchodzą dwie osoby. Babcia i jeden z chrzestnych, nikt więcej. A reszta?Rodzice dzieci są akurat w takiej sytuacji, że nie mogą przystępować do Komunii, rozumiem. Ale reszta? Pozostałych dwadzieścia kilka osób w kościele też nie może? Nie chce? Nie czuje potrzeby? To nie jest pojedynczy przypadek. Kiedyś pewien ksiądz opisywał na Facebooku podobną rozumiemy EucharystiiNiektórzy mówią: Nie czuję potrzeby. Ale jak ktoś tak uważa, to znaczy, że w ogóle nie rozumie Eucharystii. Nie da się tak, żeby na serio wiedzieć i wierzyć, że to On i mieć Go w nosie. Niemożliwe. Dużo częściej to „nie czuję potrzeby” maskuje naszą niechęć wejścia na drogę nawrócenia czy po prostu pójścia do spowiedzi, której się obawiamy. Łatwiej wtedy powiedzieć sobie: Nie czuję potrzeby. Jak poczuję, to coś z tym zrobię. Niestety, często tak właśnie wygląda początek odejścia od sakramentów na długie jestem godzienNieraz jednak powód jest zupełnie inny. U wielu z nas pokutuje przekonanie, że aby przyjąć Najświętszy Sakrament, trzeba być absolutnie bez winy. A ponieważ rzadko bywamy w takim idealnym stanie (zazwyczaj maksymalnie przez kwadrans po spowiedzi), to boimy się popełnić świętokradztwo. Często nie podchodzimy do Komunii z powodu niepewności, czy nam także:Wyobrażasz sobie wielogodzinne oczekiwanie w piekącym słońcu na mszę? Oto prawdziwy głód EucharystiiNie chodzi tu o sytuacje, kiedy mamy faktyczne wątpliwość, czy nasze grzechy należą do kategorii „lekkich” czy „ciężkich”. W takim wypadku właściwa droga do ołtarza rzeczywiście wiedzie przez konfesjonał. Często jednak można spotkać się z myśleniem: Ja nie jestem godzien. Moje serce nie jest idealnie czyste, więc nie mogę przyjąć Jezusa w Eucharystii. Ten sposób podchodzenia do praktyki Komunii Świętej ma niestety długi i twardy żywot, jak każdy pogląd, który bazując na prawdziwych przesłankach, wyprowadza z nich fałszywe, ale pobożnie brzmiące powiedz tylko słowo…Prawdą jest to, że w Eucharystii przyjmujemy absolutnie świętego Boga. Prawdą jest także to, że wobec Niego nikt z nas nie jest wystarczająco święty i czysty. Nikt z nas nie jest Go godzien. Powtarzamy to na każdej mszy tuż przed Komunią: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie”. Ale mówimy też: „Powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Co to za „słowo”? To, w którym tłumaczy, że nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy źle się mają; i że On przyszedł właśnie do grzeszników, czyli do nas (Mk 2,17).Nie nagroda, lecz lekarstwoKomunia nie jest nagrodą za wzorowe zachowanie, ale lekarstwem dla słabych. Nie świętość jest przepustką do sakramentów, ale sakramenty są drogą do świętości. Możemy przystępować do Komunii także wówczas, gdy ciążą nam na sumieniu zwykłe, powszednie „lekkie” grzechy. Mało tego! Eucharystia, w której w pełni uczestniczymy, przyjmując Komunię Świętą, gładzi te to nie jest jakieś tam pobożno-liberalne bajanie, ale nauka Kościoła zapisana w Katechizmie: Eucharystia umacnia miłość, a ożywiona miłość gładzi grzechy powszednie(KKK 1394). Jasne, że warto je wyznać potem także w sakramencie pokuty i pojednania, ale faktycznie doświadczamy ich odpuszczenia już w Eucharystii, jeśli ona rzeczywiście ożywia naszą miłość do Boga i także:Czy to już grzech ciężki czy jeszcze lekki? Jak je rozpoznać?
Jak podaje Agencja Badań Rynku i Opinii SW Research, co trzeci młody Polak wynajmuje mieszkanie. Tylko część z nich stać na wynajmowanie w pojedynkę lub z partnerem. Reszta mieszka w komunach. Tak jak Pola, Kasia i Mat, którzy przez dwa lata wynajmowali trzypokojowe lokum na warszawskiej Woli. - Poznałam Mata jeszcze w ogólniaku, na obozie. Ja jestem z Pomorza, on ze Śląska. Z kolei Kasia chodziła z Matem na angielski w klasie maturalnej - tłumaczy Pola. - Potem okazało się, że wszyscy wylądowaliśmy w Warszawie, szukaliśmy jakiegoś niedrogiego lokum. Mat znalazł to cudo. Kasia śmieje się opisując 60-metrowe mieszkanie w bloku z lat siedemdziesiątych. - Drzwi były stare, przez nieszczelne okna przeleciałby Boeing, a średnia wieku w bloku wynosiła 99 lat i była poważnie przez nas zaniżana - dodaje. - Ale i tak były to dwa najlepsze lata mojego życia - wspomina z nostalgią Pola. - Przede wszystkim zawsze było z kim pogadać. Nieraz zdarzało się, że wieczorem zaczynaliśmy gawędzić w przedpokoju, by po trzech godzinach zorientować się, że siedzimy na podłodze i właśnie wypiliśmy trzecią butelkę wina, dyskutując o ulubionych serialach i dogłębnie analizując najnowszy związek Mata. Tylko po takiej posiadówie zostawała tona pustych kieliszków, butelek i generalny syf. A chętnych do sprzątania brak - dodaje. Czysta sprawa Im więcej ludzi korzysta z łazienki czy kuchni, tym częściej trzeba ją sprzątać. I o to najczęściej kłócą się lokatorzy takich mieszkań, jak to wynajmowane przez Mata, Kasię i Polę. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. - Mieszkam w domu pod Poznaniem z sześcioma innymi osobami. Na początku ustaliliśmy grafik sprzątania i podział obowiązków. Co sobotę inna osoba czyściła kuchnię, inna jedną łazienkę, drugą, jeszcze salon, etc. Udało się trzymać ustaleń przez dwa tygodnie. Teraz panuje absolutna wolna amerykanka. Kto się wkurzy, kto nie może znieść syfu, ten sprząta. Ilekroć chcę coś ugotować, muszę zacząć od pozmywania góry naczyń i umycia blatów w kuchni, inaczej można się przylepić. To mnie wkurza najbardziej - 30-letnia Aleksandra opisuje swoją sytuację mieszkaniową. Właścicielką domu jest mama Gosi, lekarki. Gosia, Adam i Justyna pracują w tym samym szpitalu. Dziewczyny wstają o 6 rano, Adam, 20 minut później, gdy zwolni się jedna z dwóch łazienek. Łukasz jest nauczycielem. Gdy za lekarzami zamykają się drzwi, pędzi do łazienki. Ma chwilę dla siebie, bo Aleksandra musi być w biurze dopiero o 10. Klaudia jest freelancerką, więc bywa, że dociera pod prysznic dopiero późnym popołudniem. Logistyka wspólnego mieszkania zdecydowanie nie jest łatwa. Zwłaszcza, gdy na siedem osób przypadają tylko dwie łazienki. Nieustannie jednia z nich jest zajęta. I choć wszyscy są dorośli, odpowiedzialni i pracują, żadne nie ma wrodzonej smykałki do wynoszenia śmieci. - Pewnego razu zaatakował nas rój muszek-owocówek, które zalęgły się w niewypróżnianym od tygodnia śmietniku. Armagedon. Trzeba było wietrzyć non stop przez cały weekend, żeby pozbyć się smrodu i owadów - Aleksandra robi obrzydzoną minę. A co z kwestią jedzenia? U warszawskich studentów lodówka była wspólna. Wspólna była też kasa na jedzenie. "Co tydzień wrzucaliśmy do puszki po 50 zł. Kto zrobił zakupy ten wrzucał do puszki paragon. Pod koniec tygodnia siadywaliśmy na podłodze w pokoju Mata i oglądając "Taniec z gwiazdami" podliczaliśmy wszystko", objaśnia system księgowy Kasia. "Do tego dzieliliśmy się łupami przywiezionymi z domu". Pola zawsze wracała obładowana słoikami zupy. Rodzice Kasi pakowali jej do plecaka co popadnie, z plasterkami sera włącznie. "Może myśleli, że w Warszawie nadal obowiązuje system kartkowy"? śmieje się Pola. Pranie brudów Przez rok w warszawskim mieszkaniu dziewczyn i Mata nie było pralki. Każdy radził sobie jak mógł. Gdy w końcu pojawił się upragniony cud techniki, Kasia została mieszkaniowym szopem-praczem. - Lubię robić pranie. A gdy widziałam, jak Mat pcha do pralki czarne skarpetki, białe koszule i kolorowe dresy, naraz, robiło mi się słabo. Więc samozwańczo mianowałam się Królową Pralki - Kasia przez rok robiła cztery prania tygodniowo. Niestety, współlokatorom nie udało się namówić jej, by oprócz tego prasowała ich ubrania i układała je w szafie. Łazienka była chyba ulubionym miejscem spotkań młodych ludzi. - Bywały takie poranki, że wszyscy jednocześnie musieliśmy skorzystać z łazienki. Więc ja siedziałam w wannie, za zasłonką, Mat się golił, a Kaśka suszyła włosy. To chyba idealnie pokazuje, jak bardzo zżyta była nasza komuna. Nic się nie ukryło. Gdy Mat wracał do domu z nowym chłopakiem, rano komentowałyśmy z Kaśką sprawę w kuchni, nie pozostawiając na delikwencie suchej nitki - zdradza Pola. - No i te imprezy! Nie robiliśmy ich za często, bo sąsiadka z dołu była wyjątkowo upierdliwa. Pewnego razu zapukała do mieszkania o 1 w nocy, wściekła jak osa, że u nas znowu jest głośno. Robiliśmy akurat imprezę Halloweenową, więc drzwi otworzył jej Mat przebrany za czarodzieja. Miał pomalowane na czarno oczy i paznokcie, na głowie kaptur. Brakowało tylko Biblii szatana i kociego truchła - wspomina Kaśka. Sąsiadka wyburczała coś o ciszy nocnej, postraszyła policją i wróciła do siebie. - No i wtedy odkryła, że wcale nie trzeba wspinać się na ósme piętro, można przecież walić wałkiem w kaloryfer - uzupełnia opowieść Pola. Wspólna szafa, pełna chata Dziewczyny cenią sobie wspólne mieszkania jeszcze z jednego powodu: ile lokatorek, tyle szaf, z których można pożyczać kreacje. Pola i Kasia nagminnie wymieniały się butami. - Znalazłam ostatnio kartkę od ciebie, na której napisałaś, że pożyczyłaś moje kozaki, ale gdybym chciała je założyć to mam ci dać znać i w mig wrócisz do domu, żeby mi je oddać. Ciekawe, czy by tak było, gdybym wtedy zadzwoniła - zastanawia się Kasia. - Gośka nosi ten sam rozmiar co ja. I choć na co dzień ukrywa się pod lekarskim kitlem, ma tonę świetnych rzeczy. Zawsze ratuje mnie, gdy nie mam w co się ubrać. A gdy idę na randkę, albo ważne spotkanie Klaudia robi mi boski makijaż. Ma mnóstwo kosmetyków, których prawie w ogóle nie używa. W domu pracuje ubrana w dres i bez makijażu - zdradza Aleksandra z podpoznańskiej komuny. - Dzięki bogu, że mamy dwie łazienki. Bo jak któraś z naszych czterech dam gdzieś się wybiera, przygotowania trwają godzinami. Zamykają się wtedy w łazience, jedna siedzi na podłodze, dwie na brzegu wanny, a bohaterka wieczoru najczęściej stoi przed lustrem i lamentuje - Adam ewidentnie nie ma ochoty uczestniczyć w babskich rytuałach. - Rzadko zdarza się, żebyśmy wszyscy byli w domu. Ale jeszcze rzadziej, by dom był pusty. Gdy mam dom tylko dla siebie, nie włączam muzyki czy telewizora. Rozkoszuję się ciszą. Pomyślałby kto, że uciekłam z głośnego Poznania w poszukiwaniu spokoju i wylądowałam z najgłośniejszą grupą ludzi pod słońcem - Justyna narzeka na hałas, ale ani myśli wyprowadzać się z domu. - Po pierwsze, nie stać mnie by płacić 1200-1500 zł za własne lokum. O rodzinie póki co nie myślę. Chłopaka chwilowo nie mam. Ale za to zawsze mam z kim pogadać. Czy to o medycynie, czy o facetach, czy o filmach. Jak podejmują decyzje związane z mieszkaniem? Mamy grupę na Facebooku. Tam każdy informuje wszystkich o ważnych rzeczach. O rachunkach do zapłacenia, o szklance, która zakwitła w salonie, bo ktoś zostawił ja na święta pod kanapą, o imprezach, a przede wszystkim: o konieczności zakupu papieru toaletowego. - Ostatnio przeglądałem naszą grupę i co drugi wpis jest o tym, że się taśma życia skończyła. Mamy chyba największe zużycie per capita w całej Wielkopolsce! - analizuje Adam. O co się kłócą? O dostęp do Play Station, które we wrześniu kupili "na spółkę" i muzykę, jakiej słuchają. - Każde z nas ma zupełnie inny gust. I każde ma w swoim pokoju przyzwoite głośniki. Jest takie miejsce w przedpokoju, z którego słychać absolutnie każdy dźwięk na całym piętrze. Popołudniami jest to mieszanka nie do wytrzymania. Ostatnio musieli przeprowadzić referendum w sprawie bałkańskich kapel rockowych, którymi katował nas Łukasz. Stanęło na tym, że ma prawo ich słuchać, ale przy głośnikach ustawionych na 30 proc. mocy. - Człowiek się stara pokazać koleżankom i kolegom coś nowego, zachęcić do odkryć, a oni mnie prawie na taczce gnoju wywożą. Ech, nie ma wdzięczności w tym narodzie - śmieje się Łukasz i dodaje, że gdy czasem jest sam w domu, włącza swoje ukochane kawałki na wszystkich głośnikach. - Mam dźwięk przestrzenny lepszy niż w Multikinie! I cóż, że ze Szwecji? Kłótnia w mieszkaniu na Woli zdarzyła się tylko raz. I jak to zwykle bywa, poszło o błahostkę. Kaśka w przypływie weny postanowiła zmyć podłogę w kuchni i przedpokoju. Po skończonym sprzątaniu zostawiła wiadro z mopem pod drzwiami do łazienki, którą chyba miał uprzątnąć Mateusz. Po trzech dniach ktoś nie wytrzymał, ktoś zaczął krzyczeć, że tylko on w tym domu sprząta. Zaczęło się pranie brudów. Potem były dwa ciche dni. A potem znowu spotkali się w przedpokoju. Zaczęli gadać o korkach na Alei Solidarności, potem o przystojnym kierowcy w E-2, a potem była 2 nad ranem. Pola oczywiście mogłaby dyskutować choćby do weekendu - miała wolne piątki, co doprowadzało resztę do furii, bo po nocnych pogaduchach trzeba było rano wstać, podczas gdy Pola wylegiwała się do południa. Po dwóch latach ich drogi się rozeszły. Dziewczyny mieszkały razem do końca studiów, ale zgodnie twierdzą, że dwa lata na Woli były najlepsze w ich życiu. - Człowiek zawsze miał się do kogo odezwać. Gdy miał na to ochotę, zamykał się w swoim pokoju, ale gdy potrzebował, przyjaciele zawsze byli pod ręką. Nigdy potem nie miałam tak świetnych współlokatorów. Może dlatego po latach mieszkania "na kupie" zdecydowałam się na samodzielność w kawalerce? Dobrze mi tu. Zmywam tylko swoje naczynia i nikt nie dobija się do łazienki o poranku. Ale są takie momenty, że chciałabym wrócić do tego mieszkania po którym hulał wiatr i salwy śmiechu - z nostalgią podsumowuje Pola. W Szwecji od lat powstają komuny dla dobrze sytuowanych, pracujących ludzi, którzy szukają sposobu na samotność. Każdy mieszkaniec ma swoją prywatną przestrzeń, ale w każdej chwili może spotkać się z innymi, korzystając ze wspólnych pomieszczeń: kuchni, salonu, siłowni, ogrodu. - Tylko, że Szwedzi muszą za to płacić ciężkie pieniądze, a my, nie dość że mamy świetną paczkę, doskonałą atmosferę, to jeszcze wydajemy 1/4 tego, co mieszkający samodzielnie rówieśnicy - wylicza Justyna. Czy myślą o wyprowadzce? Życiu na własną rękę? - Nigdy w życiu! Przecież ja pracuję po 12 godzin na dobę. Gdybym mieszkała sama, kto w takich razach karmiłby mojego kota? - zastanawia się Gosia. - A tak zawsze mogę liczyć na Łukasza albo Klaudię. Wiem, że Łukasz puszcza Fionie te swoje wrzaski, ale póki co, kot chyba dobrze to znosi. Więc nie będę jej i siebie przenosić do jakiejś 30-metrowej klitki w centrum. Przecież to nasz mały raj. Choć trochę brudny i za głośny - podsumowuje Gosia.
Komunia – przepisy na domowe przyjęcie Komunia to nie tylko ważny dzień dla dzieci, ale także ich rodziców, którzy z pewnością chcieliby uświetnić ten wyjątkowy dzień świętowaniem z całą rodziną. Jedną z części składowych tego celebrowania jest podanie wyjątkowo smacznych dań i deserów, przy których można rozmawiać godzinami! Choć niektórzy decydują się na organizowanie obiadu po komunii w lokalach, gdzie jedzenie jest dostarczane, nadal popularnym wyjściem jest organizowanie przyjęcia komunijnego w domu. Organizując przyjęcie w domu, musisz zająć się wieloma sprawami, a stopień trudności całego przedsięwzięcia zależy od ilości spodziewanych gości. Przy większych przyjęciach (i mniejszych mieszkaniach) problemem może być już nawet samo usadzenie gości. Może się również okazać, że nie dysponujemy wystarczającą ilością zastawy stołowej. W tego typu sytuacjach warto zwrócić się o pomoc do bliskich – rodziny lub sąsiadów – którzy mogą pożyczyć nam dodatkowy stół czy talerze. Nie musimy na komunię kupować sprzętów, których później nie będziemy wykorzystywać. Jedzenie na komunię Potrawy na pierwszą komunię powinny tworzyć wspaniałe menu, w którym znajdą się nie tylko sycące i rozgrzewające dania główne (np. krokiety, zapiekanki, wyjątkowa kaczka w sosie miodowo-lawendowym), ale również zupy (kremowe i gulaszowe) i desery (serniki, ciasto kokosowe, tort owocowy). Dania na pierwszą komunię podawaj w porcjach, które nie przytłoczą gości – muszą mieć siły na skosztowanie wyjątkowego menu w całości! Warto, aby pierwszokomunijne dania główne nie były tymi powszednimi – zastanów się nad przepisem na polędwiczki ze śliwkami, filet z indyka w sosie żurawinowym czy roladki schabowe nadziewane białą kiełbasą i musztardą, posypane majerankiem. Niech pierwsza komunia twojego dziecka będzie niezapomniana także pod względem kulinarnym!
komunii Poprawna pisownia komuni Niepoprawna pisownia Forma poprawna to „komunii”. Komunia to pojęcie zawiązane z religią chrześcijańską. Oznacza spożywanie hostii, a także tę część mszy, w czasie której wierni spożywają rzeczowniki, w których ia występuje po spółgłosce n, jakich zakończenie wymawiamy jako [ńja], piszemy nii: komunia – komunii. Przykłady: Przygotowania do komunii trwają już trzy miesiące. Nie poszedł do komunii, bo wolał stać na zewnątrz. Po komunii chór zaśpiewał piękną pieśń. Zobacz również - jak piszemy
Ten weekend rozpoczyna miesięczny sezon komunijny. Pierwsze dzieci do sakramentu przystąpią już w najbliższą niedzielę, ale największy komunijny szczyt przypada na 16, 23 i 30 maja. Dla rodziców to najbardziej gorący czas dopinania na ostatni guzik wszystkich spraw związanych z uroczystością. No, i koszty. A jest ich niemało, bo coraz częściej komunie wyglądają jak małe wesela. W archidiecezji łódzkiej do Pierwszej Komunii Świętej przygotowuje się pięć i pół tysiąca dziewięciolatków. Cieszą się restauratorzy, sklepikarze i producenci komunijnej garderoby. Minimalny koszt zorganizowania uroczystości i przygotowania dziecka w Łodzi wynosi ponad 2 tys. zł. Górnej granicy nie ma, ale zdarza się, że rodzice są w stanie wydać nawet i trzy razy tyle. Kinga Kamecka, mama dziewięcioletniego Klaudiusza, przyznaje, że tylko na przyjęcie organizowane w domu dla najbliższej rodziny planuje wydać około 1 tys. zł. - Z mięsami, dodatkami i napojami pewnie tyle wyjdzie - mówi łodzianka. - A o prezencie jeszcze nawet nie pomyślałam. Jestem samotną matką, nie mogę pozwolić sobie na dużą komunię - pójdzie do komunii ubrany w garnitur. - To też spory wydatek. Tylko za garnitur zapłaciłam 300 zł, a przecież to dopiero początek kosztów - martwi się Kinga tego trzeba doliczyć koszt koszuli (30-50 zł) i butów (50-120 zł). Mało kto decyduje się na tani (10-15 zł) krawat na gumkę. Zamiast tego królują dziecięce wersje misternie upiętych krawatów kaskadowych. A to już wydatek rzędu 40-50 rodziców chłopca nawet alba lub komeżka nie jest tańszym rozwiązaniem. Pod taki strój, który kosztuje od 90 do 120 zł, też trzeba przecież założyć cały garnitur albo co najmniej elegancką koszulę i spodnie. - Na koszulę ze spodniami decydują się tylko biedniejsze rodziny - mówi Jolanta Wojciechowska, ekspedientka w łódzkim sklepie z garniturami komunijnymi GoldenBoy. A koszt komunii dla dziewczynki?Stroje dla dziewczynek przyprawiają o zawrót głowy. W tym roku obowiązująca długość sukienek komunijnych to tuż nad kostkę, ale jeżeli rodzice sobie życzą, mogą mieć nawet mini. Większość sukienek szyta jest na miarę. Ceny wahają się od 100 zł za albę do 1 tys. zł za miniaturkę sukni ślubnej. Standardem jest jednak sukienka za 500-700 zł. Do tego dochodzi koszt wianka, butów, torebki oraz bolerka. Coraz więcej rodziców decyduje się na dwie sukienki - białą do kościoła, drugą na uroczystość. Tak zrobiła Monika, mama dziewięcioletniej Julii. - Druga suknia będzie zielona, bo w tym kolorze jest córce do twarzy. Po uroczystości kościelnej dla wygody się przebierze - tłumaczy muszą także mieć odpowiednią fryzurę. W komunijne niedziele fryzjerzy przyjmują już od godz. 6 rano. Koszt upięcia to 70-130 zł, ale w przypadku fryzury próbnej koszt się podwaja. Potem czas na kosmetyczkę, która na obgryzione paznokcie przyklei tipsy i trochę podmaluje kiedy gości przyjmowało się w domu, a na stole królowały rosół i schabowy z ziemniakami podane na białym obrusie, odeszły już w przeszłość. Coraz częściej przyjęcia odbywają się w lokalach. Rodzice prześcigają się w organizowaniu wystawnych przyjęć. Dla restauratorów taka moda to nie lada gratka. Typowe menu kosztuje od 90 do 140 zł od osoby i zawiera dwa lub trzy ciepłe posiłki oraz przekąski i desery. - Obowiązkowe są młode ziemniaki i nowalijki - mówi Krystyna Wierzbicka, menedżerka łódzkiej restauracji Dworek. W trwającym od 3 do 7 godzin przyjęciu bierze udział średnio od 20 do 30 osób. Około 70 proc. gości decyduje się na komunię bezalkoholową. A jeśli już jest alkohol, to bardziej wykwintny: wino i Moda na komunie zupełnie bezalkoholowe jest coraz silniejsza - ocenia jednak Dariusz Kilian, menedżer łódzkiej restauracji Cud Miód. Organizowanie przyjęcia w lokalu stało się tak popularne, że trzeba je rezerwować z ogromnym wyprzedzeniem. W restauracji Cud Miód pierwsze zamówienia na komunie pojawiły się w czerwcu ubiegłego roku. - Żeby zamówić popularny termin, trzeba się zdecydować najpóźniej we wrześniu - mówi Dariusz to też spory wydatek dla krewnych i chrzestnych. Tradycyjne prezenty, takie jak medaliki i łańcuszki, kosztują niewiele, bo od 20 do 100 zł, ale już elegancko wydana Biblia to wydatek rzędu 150 zł. Jednak to tylko wstęp do prawdziwych prezentów. Najpopularniejsza wśród nich jest elektronika, a zwłaszcza aparaty Najczęściej kupowane są proste cyfrowe automaty, ale wiele dzieci dostaje na komunię także lustrzanki - mówi Wojciech Miszkin, właściciel sklepu Media Markt w Galerii są laptopy i notebooki oraz konsole do gier, odtwarzacze MP3. Nadal kupuje się rowery i rolki. Niektórzy decydują się na skutery. Jednak cena komunijnego prezentu rzadko przekracza 2 tys. minie maj, minie też komunijny sezon. A wtedy przyjdzie czas na... przygotowania do przyszłorocznych uroczystości. Myślą już o tym rodzice, proboszczowie i parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Zgierzu już pojawiły się daty, a nawet godziny uroczystości komunijnych w przyszłym roku. Rok wcześniej wiadomo, że odbędą się w kolejne niedziele maja 2011 r. o godz. Jak tłumaczą księża, w ten sposób wychodzą naprzeciw potrzebom rodziców. Podobnie jest we franciszkańskiej parafii w podłódzkich Brzezinach. Tam dla wygody parafii termin komunii od lat jest stały - zawsze w trzecią niedzielę niektórzy rodzice myślą zawczasu o rezerwacjach na przyszły rok. W łódzkiej restauracji Dworek braci Zielińskich są już trzy przyszłoroczne rezerwacje. Z kolei w lokalu Cud Miód terminy jeszcze nie są zajęte, ale zapobiegliwych rodziców nie brakuje. - Niektórzy próbują zamawiać profilaktycznie wszystkie cztery niedziele maja, ale na takie coś się nie godzimy - mówi Dariusz Kilian, menedżer restauracji. - Żeby zamówić restaurację, trzeba znać konkretny termin i wpłacić zaliczkę - dodaje.
rudemu to nawet komunie